Kiedy rodzi się złość dziecka

Rodzicielstwo bliskościRodzice doskonale znają sytuację – dziecko na wszystko mówi nie, nie chce jeść, nie chce się ubrać, nie chce wyjść, nie chce nic. Do tego dochodzi rzucanie przedmiotami, uciekanie, a nawet bicie i plucie. Pierwsza reakcja jaka przychodzi nam do głowy to krzyk. Krzyk będący stanowczym zaprotestowaniem rodzica. Ale czy dziecko na pewno wie co robi?

Alternatywa dla krzyku – rodzicielstwo bliskości

Rodzicielstwo bliskości uczy nas rozumieć emocje dziecka, uczy rodzica przekazywać je dziecku. Kiedy rodzi się złość, nie możemy reagować złością. Taka reakcja wesprze nieprawidłowy model, a krzyk stanie się naturalnym dialogiem, z czasem głębszym, bardziej donośnym. Co więc zrobić, jeśli dziecko nie chce? Na początek warto zapytać samych siebie – czy dziecko musi chcieć wszystko? Czy musi koniecznie założyć te spodnie, zjeść taką kanapkę lub iść na dwór o tej konkretnej godzinie? Absolutnie nie. Zatem powodem krzyku jest upartość rodzica, który próbuje decydować za autonomicznego człowieka. I nie, nie jest to rozpieszczanie, a dawanie wyboru, którego nam samym nikt nie zabiera.

Dziecięce reakcje na złość

Dziecko pluje, bije i jest to jak najbardziej naturalne zachowanie młodego człowieka, który nie wie, jak reagować. Wymagamy od dwulatka  zachowania, którego po prostu nie zna. Jak każdy wie, emocje są bardzo trudnym tematem, nie tylko dla dzieci. Rodzicielstwo bliskości to emocje, które nie tylko nazywamy, ale również ukierunkowujemy. Kiedy dziecko krzyczy nie ganimy za krzyczenie. Możemy użyć zwrotu „krzyczysz, bo jesteś zły, ale możemy porozmawiać”, „jesteś zdenerwowany bo…”. Nazywamy, uczymy dziecko emocji i okazujemy wsparcie przytulając, głaszcząc, całując. Zostawianie dziecka sprawi, że złość nabierze siły – dziecko nie rozumie siebie, nie rozumie swoich zachowań, zachowań rodzica. Pozwólmy Mu zrozumieć, jak działa, bez skomplikowanych zdań i wyrazów. Oczywiście to nie tylko praca z dzieckiem, ale również praca nad sobą. Okazywanie bliskości nie jest takie proste.

Co zrobić ze złością u dzieci?

Dzieci potrzebują odreagowania, jak każdy. Agnieszka Stein będąca doskonałym psychologiem dziecięcym reprezentującym rodzicielstwo bliskości, bardzo jasno mówi o złości małych ludzi. Nie zawsze będziemy w stanie uspokoić naszego malucha, którym szargają emocje. W takim przypadku warto pokazać dziecku, jak radzić sobie z emocjami. Zamiast rzucania samochodami w rodziców i innych członków rodziny, możemy dać maluchowi bębenek, grzechotki, poduszki do rzucania lub wykorzystać skakanie, turlanie, wspinanie. Złość jest emocją jak każda inna – nie możemy jej zabraniać. Nam nikt nie zabrania się złościć. Dziecko nie ma złych intencji w swoich działaniach i nie robi tego złośliwie. Nauka polega również na błędach. A nauka emocji jest bardzo mozolną, ciężką i niezwykle ważną nauką. W takich sytuacjach warto podeprzeć się książkami, bajkami. I co równie ważne – dziecko jest doskonałym obserwatorem. To, jak komunikujemy się w domu, z pewnością odbije się na zachowaniu dziecka. Jak kiedyś powiedział pewien specjalista – dziecko to lustro naszego domu.

 

Dodaj komentarz