Pobierowo zaprasza wszystkich turystów
Po przyjeździe do Pobierowo, po upłynięciu od ostatniego razu trzydziestu lat, stwierdzam, ze to najpiękniejsze miejsce na ziemi. Powrót do dawnych ziem, wychowywana się nad morzem nie był spowodowany żadnym planowanym przyjazdem ani chęcią powrotu. Nie miałam zamiaru przyjeżdżać do Polski, ponieważ mieszkam w Kanadzie, a to do naszego kraju za daleko i za drogo. Jednakże, mój przyjazd był przełomem. Zrozumiałam, ze moje miejsce jest tutaj, pod polskim godłem, na ziemi polskiej. Co z tego, że w Kanadzie lepiej, że żyje się człowiekowi swobodnie i bez stresu. Wracam. To moja decyzja.
Morze i jego widok jest w stanie człowieka powalić na kolana. Gdy się mieszka nad morzem od maleńkości, to się tego tak nie odczuwa. Na plaży wiedzie się życie, morze nas karmi, morze daje pracę. Tak było i u mnie. Rodzice pracowali w stoczni w Świnoujściu, a tata popołudniami, kiedy miał tylko czas wyruszał na wyprawy kutrem rybackim ze swoim znajomym, właścicielem kutra. Złowione dorsze, śledzie czy flądry trafiały nie tylko na nasze talerze, ale również na sprzedaż. Przyjeżdżali zawsze do Pobierowo turyści, którym szczególnie chodziło o zakupienie świeżej morskiej ryby. Sprzedawaliśmy je hurtowo. Tata chwalił sobie kuter znajomego, ale martwił, ze niedługo skończą się połowy. Poza tym, nie miał już tyle zdrowia, aby pracować do południa w stoczni, a potem jeszcze wyruszać na połowy, często nocą. Jak już szczególnie zaczęło mu podupadać zdrowie, mama stwierdziła, że wyprowadzamy się z Pobierowa. W końcu, okazało się, że będzie to wyjazd za granicę, do Kanady. Tam zajmowaliśmy się także połowem ryb, gdyż mieszkaliśmy w nadmorskiej miejscowości. Potem też rodzice zainwestowali w domki nad morzem , co przyniosło nam fortunę, która do dzisiaj się powiększa, a nasz domki są znane na całym świecie.